O odchodzeniu czyli systemy odwodnień.

Odpowiedni rodzaj systemu odwodnień to niezwykle istotna kwestia do rozwikłania w momencie podjętej inwestycji. Ma ona na długie lata zabezpieczać nasz dom przed nadmiarem wody, która może niekorzystnie wpływać na trwałość budowli.

Godzina zero coraz bliżej. Jeszcze tylko ostatnie pociągnięcia pędzlem do makijażu i jestem gotowa. Pędzę jak na złamanie karku. Za kilka chwil zobaczę osoby, z którymi po raz ostatni miałam styczność nawet 10 lat temu. Nasze licealne spotkanie po latach. Obawiam się nieco oceniania, nie chce by ten wieczór stał się rankingiem życiowej zaradności dawnych znajomych. Już na progu starej szkoły widzę jak śmieszne były moje obawy. Wszyscy są serdeczni, uśmiechnięci, dokładnie tacy jakich ich zapamiętałam sprzed lat. Tomek nadal jest duszą towarzystwa, Kaśce wciąż nie udało się schudnąć, a Majka nieustająco jest najatrakcyjniejsza z nas wszystkich. Bawimy się ze sobą doskonale. Więź jaką wytworzyły pomiędzy nami te cztery, wspólne lata i wycieczki, na które niestrudzenie ciągała nas pani Kazia jak  się okazuje nie jest tak łatwa do zniszczenia.

Wszystkie wspólne wspomnienia są niesamowicie poruszające. Taka zbiorowa plątanina uśmiechu i ukradkiem ocieranych łez. Szczególnie ostatnie momenty w liceum, matura i zakończenie roku szkolnego były urzekające. Nie wiem, być może po budowie domu doszło w mojej psychice do trwałych zmian ale odejście ze szkoły, które wspominaliśmy przywiodło mi w pewnej chwili na myśl systemy odwodnień. Nie wiem czy powinnam się tym martwić.

No ale skoro już doszliśmy do takiego tematu to pozwolę sobie wtrącić  kilka uwag  z tego zakresu. Może ktoś wykorzysta te informacje przy budowie własnego domu. Pamiętam jak z Tomkiem robiliśmy pierwsze podchody do tematu. Wtedy to dowiedzieliśmy się, co to są te mityczne systemy odwodnień.

Otóż… Mieszkamy w kraju, w którym dość często pada deszcz. Nie wiem czy wiecie, ale w czasie zwykłego deszczu z samego dachu spływają 3 metry sześcienne wody. To jest dwa tysiące butelek wody mineralnej (tego nie wiedziałam :) dzięki Tomku! ). Naturalnym więc jest, że aby się nie potopić, musimy tej wodzie dać gdzieś wsiąknąć. A co my robimy? Zabudowujemy teren wokół siebie kolejnymi parkingami, placami i drogami. Efekt? Musimy odprowadzać wodę z naszej posesji, kierując spływ z powierzchni utwardzonych do wpustów drogowych lub odprowadzając wodę za pośrednictwem korytek i przepustów wprost do tych wpustów. Zresztą poczytajcie Tomka on napisze o tym więcej…

wpust_self

Odpowiedni system odwodnień ma na długie lata zabezpieczyć dom przed nadmiarem wody

Jeśli woda kierowana do kanalizacji deszczowej będzie spływać z powierzchni nieutwardzonej, to najlepiej zbierać ją do ciągu korytek liniowych, bo zatrzymają nam trochę zanieczyszczeń. To ważne, bo nawet niewielkie ilości liści, trawy czy ziemi mogą zatkać wam odpływ, a przecież nie każdy chce mieć przed domem kolejne Morskie Oko.

Czasem część wody zamiast do kanalizacji możemy odprowadzać wprost do ziemi. Oczywiście grunt chłonie wodę, ale nie zawsze tak samo. My sprawdzaliśmy to z Tomkiem wylewając wodę do niewielkiego dołka. Podobno, jeśli woda szybko wsiąknie (w ciągu 20 minut), to nie będzie też większych kłopotów z wchłanianiem wody deszczowej odprowadzanej z dachu i powierzchni utwardzonych. Tylko trzeba ją troszeczkę od domu odprowadzić, żeby nie lała nam się do budynku.

Na gruntach chłonnych (my taki mamy) najlepiej jest zebrać wodę spod rur spustowych za pomocą korytek odwodnienia liniowego i odprowadzić na powierzchnię działki – z dala od ścian domu np. tak jak u nas na alejkę żwirową. Kasia, moja znajoma, odprowadziła na trawnik, ale narzeka, bo jej ukochane roślinki zaczęły od tego zbyt intensywnego nawadniania chorować. Aha i jeszcze jak źle puścicie wodę to mogą zapadliska się tworzyć (Ja w to nie wierzyłam dopóki znajomy inżynier nie zabrał mnie na inną niż nasza budowę i nie pokazał jak zapadłą się alejka. Płytki stanęły dęba, a pod nimi powstała dziura głęboka na 20cm. Wyobrażacie sobie??).

Na gruntach niezbyt przepuszczalnych, a także przepuszczalnych, na których chcemy uniknąć kałuż, wodę można odprowadzić bezpośrednio do głębszych warstw rurami sposobem. Trzeba ją jednak odprowadzić na pewną odległość od budynku, by nie zawilgacała go.

Aha i byłabym zapomniała. U nas założenie odwodnień kosztowało 4-5 tyś. Mili Panowie uwinęli się w 10 dni.


Ocena: 0.0

Autor tekstu

Zjadł zęby na budowlance – dość powiedzieć, że w branży siedzi od kilkudziesięciu lat. Prawdziwy człowiek orkiestra. Najdłużej związany z naszym portalem. Najczęściej udziela praktycznych porad związanych z budową i remontem. Prywatnie miłośnik żeglarstwa i kryminałów.

Przeczytaj również