Prawo? Lewo? Prosto w… inwestycję

Prawo? Lewo? Prosto w… inwestycję

Od czasu do czasu mój mąż naprawdę mnie zaskakuje. Na szczęście nie robi mi niespodzianek typu: „skarbie, mam kobietę na boku” albo „wiesz kochanie, zdefraudowałem 5 milionów dolarów, pakuj się, musimy wyemigrować”. Jak do tej pory, były to raczej nieoczekiwane porwania do kina, teatru lub na spacer (np. o 4 rano).

Dziś po powrocie z pracy znów miałam swój wyjątkowy dzień. Wczołguję się skrajnie wyczerpana do domu, a tam od progu smakowite zapachy. Zaglądam do kuchni, i co widzę? Tomek w fartuchu krząta się po kuchni i coś pichci. Jak się później okazało, kolacja, którą przygotował, miała uczcić pierwszą rocznicę naszego pobytu na prywatnych włościach.

Kiedy (już najedzeni) siedzieliśmy później na kanapie i wspominaliśmy budowlane perypetie, doszliśmy do wniosku, że dużo się przez ten czas zmieniło. I nie chodzi o to, że cioci Gieni przybył kolejny wielbiciel, ani o to, że wujek Marian oddał w końcu do kasacji swego trabanta. Myśląc o zmianach, patrzyliśmy raczej z perspektywy byłych Bobów Budowniczych, w jakich na pewien czas musieliśmy się przeobrazić.

Pamiętam, ile nerwów i wysiłku kosztowało nas dokonanie zmian w projekcie budowlanym (w pewnym momencie bowiem doszliśmy do wniosku, że nasz dom będzie korzystniej wyglądał przy nieco innej geometrii dachu niż pierwotnie przewidziano), czy wybudowanie altanki. A teraz? Budujesz altankę, przyłącza wodociągowe, gazowe, kanalizacyjne, telekomunikacyjne, cieplne, energetyczne, a może nawet – w akcie niezwykłej śmiałości – zmieniasz kształt dachu, i co? I nikt nie ma o to do Ciebie pretensji. Wprowadzona nowelizacja ustawy Prawa Budowlanego zdecydowanie ułatwia życie.

Prawo budowlane zdecydowanie ułatwia nam życie

Jasne, że poza nowelizacją przyda się też doświadczony prawnik, który dopilnuje na poszczególnych etapach inwestycji naszych interesów (jeśli jeszcze do tego jest oczytanym, elokwentnym i miłym mężczyzną, to… to Tomek robi się uroczo zazdrosny). Ja jestem zbyt roztrzepana, żeby utrzymać rękę na pulsie w zakresie terminów, odpowiednich dokumentów itp., a moje kochanie po prostu umiera pod naporem urzędowo – papierkowych spraw. Dlatego właśnie pan Kazimierz był dla nas rozwiązaniem idealnym. Chociaż – patrząc z perspektywy czasu – wszystko to nie było aż tak zawiłe. Jednak czuliśmy się bezpieczniej pod opiekuńczymi ramionami naszego prawnika, od momentu składania pozwolenia na budowę, do starań o zezwolenie na użytkowanie obiektu.

Gdybym miała Wam coś poradzić (chociaż – jak twierdziła moja wykładowczyni pragmatyki języka – podobno nikt tego w polskiej kulturze nie lubi), to chyba wskazałabym pięć podstawowych zasad, jakimi powinniście się kierować przy zakupie działki.

Dobrze dobrana działka to prawdziwy skarb

Po pierwsze: ustalamy jakiej wielkości działka nas interesuje; po drugie: sprawdzamy rodzaj gruntu, na którym zamierzamy postawić dom (proszę nie memłać ziemi w zębach, sprawdzając jej wilgotność, tylko zatrudnić geodetę); po trzecie: orientujemy się jakie są dane w zakresie opisu interesującej nas działki w tzw. ewidencji gruntów i budynków. Ustalenie dokładnych danych działki jest istotne do jej prawidłowego oznaczenia (zarówno w celu sporządzenia umowy sprzedaży, jak i przeprowadzenia późniejszej budowy). Po czwarte: sprawdzamy stan prawny działki, która nas interesuje; i na sam koniec – czyli po piąte – pamiętamy o formalnościach związanych z kupnem działki. To chyba tyle, w bardzo telegraficznym skrócie.


Ocena: 0.0

Autor tekstu

Zjadł zęby na budowlance – dość powiedzieć, że w branży siedzi od kilkudziesięciu lat. Prawdziwy człowiek orkiestra. Najdłużej związany z naszym portalem. Najczęściej udziela praktycznych porad związanych z budową i remontem. Prywatnie miłośnik żeglarstwa i kryminałów.

Reklama

Przeczytaj również