Projekt wykończenia …. wnętrza

Dokładnie rok temu weszliśmy na plac budowy robiąc drogę i kopiąc pierwsze wykopy pod fundamenty. Jeśli ktoś myśli, że przez całą zimę tylko paliłem w kominku, wymieniałem akumulatory i odśnieżałem dojazd to się grubo myli.

Dobrze, że przyszło nam do głowy wykorzystać czas, w którym nic na budowie się nie dzieje na stworzenie własnej wizji wnętrza. Człowiek ma jednak ograniczone pole widzenia mieszkając w bloku, wieżowcu w mieście. Podpisaliśmy więc umowę z biurem projektowym na projekt techniczny i wizualizację wnętrza. Projekt ten miał zawierać ilości płytek, ilości tapet, kolory płytek fug, wzory na tapetach, kolory tapet, ilości punktów świetlnych i modele oświetlenia, przestrzenny wygląd sufitów zrobionych z kartongipsu, wizualizację…. Dobrze, że dom ma 2,8 m wysokości od wylewek do sufitu.. Można sobie pozwolić na delikatne opuszczenie sufitu w niektórych miejscach. Otóż przez całą zimę wybieraliśmy, przebieraliśmy w setkach, jeśli nie w tysiącach wzorów, kolorów, kształtów. Panie z biura projektowego musiały mieć do nas dużo cierpliwości, ale też odpowiednio ceniły swoją pracę. Jedno jest pewne. Bez nich nie stworzylibyśmy czegoś tak zgranego w jedną całość kształtów, kolorów i form.

Wreszcie przyszedł czas, kiedy śniegi odpuściły błoto wyschło, a na budowę wjechały grzejniki, które hydraulik musiał zamontować przed szpachlowaniem, worki ze szpachlą gipsową, gruntami, aluminiowymi stelażami do montażu kartongipsów, wreszcie same kartongipsy. Oczywiście, gdy tylko grzejniki zostały zamontowane i rury od nich przyłapane na sztywno natychmiast zostały z powrotem pozdejmowane, żeby ich nie uszkodzić. Ale ale… nasze wstępne ustalenia gdzie jaki grzejnik miał być wzięły w łeb, bo panie projektantki miały inną wizję więc hydraulik musiał dokonać pewnych przeróbek. Ekipa polecona przez panie projektantki mogła przystąpić do pierwszej obróbki domu wewnątrz. Najpierw szpachle i kartongipsy w salonie i w kuchni, potem w łazience, na koniec w pokojach.

Żeby była jasność w temacie ekip wykończeniowych to znów skorzystaliśmy z wyceny trzech.

dsc_8353

W pierwotnej wersji ten grzejnik w łazience miał być nad podtynkową zabudową dla WC i bidetu, ale nasza wizja legła w gruzach na rzecz wizji pań projektantek.

dsc_8366

Najpierw konstrukcje dla kartongipsów na sufitach: w salonie w kuchni i łazience dopiero potem szpachlowanie i wykańczanie. Wszędzie kąty proste. Powyżej salon poniżej kuchnia.

dsc_8620

Ewidentnie widać miejsca gdzie jest położona śnieżnobiała szpachla. Tam gdzie szpachli nie ma będzie przyklejona tapeta, lub położona glazura. Prace posuwają się do przodu znów bardzo szybko. Mimo pewnych opóźnień jesteśmy zadowoleni z tempa prac. Przynajmniej jesteśmy w stanie kontrolować wszystko na bieżąco. W między czasie jeździmy z panem od kominka i wybieramy kamień, który został zaprojektowany na kominek. Zamówienie – tydzień i kamień jest do odbioru. Z wyborem i negocjacjami cenowymi w sumie jakieś dwa tygodnie to trwało. Kamień docięty caffe imperial … Zobaczymy jak będzie wyglądał na kominku. Po docieraniu szpachli – wszędzie pełno białego pyłu.

dsc_8662

Na chwilę obecną koniec we wnętrzu.

c.d.n.


Ocena: 0.0

Data publikacji: 2010-05-19

Autor tekstu

Zjadł zęby na budowlance – dość powiedzieć, że w branży siedzi od kilkudziesięciu lat. Prawdziwy człowiek orkiestra. Najdłużej związany z naszym portalem. Najczęściej udziela praktycznych porad związanych z budową i remontem. Prywatnie miłośnik żeglarstwa i kryminałów.

Przeczytaj również